IMPREZY

NEWSLETTER

8. lipca 2013
Drogi Pamiętniczku!

Pierwszy dzień naszych warsztatów zaczęliśmy od zapoznawania się w siedzibie Przystani Twórczej. Mówiliśmy trochę o sobie, o dinozaurach i nawet nasi opiekunowie coś o sobie powiedzieli. Potem wybraliśmy się do pobliskiego parku, więc nie straciliśmy siły potrzebnej nam do gier i sportowych rozgrywek.
W parku bawiliśmy się na placu zabaw i rozegraliśmy emocjonujące mecze. Badminton mroził krew w naszych żyłach. Zrobiliśmy rozgrywki o pierwsze, drugie i trzecie miejsce. Najpierw graliśmy do dziesięciu punktów, a gdy się rozkręciliśmy i każdy chciał się odegrać za przegraną, zwiększyliśmy pulę punktów do dwudziestu. Było ekstra! Powyginaliśmy paletki, lotkom odpadły czerwone główki a ci, którzy byli najbardziej zmotywowani by wygrać, tak mocno odbijali lotki, że powbijali je w siatki paletek. Takie emocje były już na początku. Co dopiero później!
Potem graliśmy też w tenisa ziemnego. Chłopcy bardzo dobrze tłumaczyli zasady gry. Tak dobrze, że każdy grał według swoich zasad. Grunt, że żelaznych! Moglibyśmy opisać sety, gemy i inne takie, ale sami jeszcze nie wiemy czy to rozumiemy… W każdym razie graliśmy! Były wygrane i przegrane. Były nawet małe sprzeczki, ale koniec końców wyszło na to, że dalej się lubimy. Musimy! Spędzimy ze sobą przecież jeszcze kilka tygodni.
Zapomnieliśmy dodać, drogi Pamiętniczku, że po drodze – w parku, widzieliśmy wiewiórkę i kilka gołębi. A! I ryby w rzece. Właściwie to zwierzaki widzieli ci, którzy akurat nie rozrabiali, robiąc zamieszanie w parach (bo szliśmy parami, wiadomo).
Po emocjach w parku wróciliśmy do Przystani. Tylko na chwilę. Potem poszliśmy na obiad. Byliśmy już bardzo głodni i zmęczeni, ale i tak nie możemy doczekać się następnego dnia warsztatów, podczas którego pójdziemy na basen. To dopiero będzie!
No i musimy zrobić jeszcze kilka rozgrywek w tenisa i badmintona. Nikt przecież nie zaśnie spokojnie, kiedy pamięta, że ma jeszcze punkty do nadrobienia. To  w końcu sprawa honoru!
Ach… Musimy kończyć pisanie, drogi Pamiętniczku. Trzeba zbierać siły na następne przygody. Już nie możemy się doczekać!

 

9. lipca 2013
Drogi Pamiętniczku!

Dzisiejsze warsztaty były jeszcze bardziej emocjonujące niż wczoraj - byliśmy na basenie! Niektórzy z nas jeszcze nie umieją pływać, więc mieli okazję do nauczenia się. Ci, którzy tym razem postanowili odłożyć naukę pływania na jakiś inny dzień, mieli kilka godzin na różne gry i zabawy.
Ale nie zapominajmy, drogi Pamiętniczku, o Tygodniu Dinozaurów!
Na dzisiaj każdy z nas miał napisać opowiadanie o dinozaurze, którym jest. Oczywiście każdy wykonał swoje zadanie z wielką radością. Oprócz opowiadań stworzyliśmy jeszcze portrety swoich dinozaurów.
Celofyz, Tyranozaur, Korytozaur i wiele innych zostało przez nas opisanych w niezwykłych historiach. Igor napisał o Korytuzaurze, który żył ze sześcioma muchami i pięcioma żukami i mieszkał w wulkanie. Michał pisał o Tyranozaurze, który przypomniał sobie o teście dopiero w drodze do szkoły. Julia napisała historię o Pterodaktylu, który ugotował niesamowite danie. Powstał nawet wiersz o Teleozaurze. A ktoś, kto zapomniał podpisać swoje opowiadanie napisał,  że jego rodzina śmieje się i krzyczy z radości, kiedy odwiedza ją dinozaur.
Okazuje się, że życie dinozaura nie było łatwe. Wiele się ostatnio o nich dowiadujemy. Jesteśmy pewni,  że swoją wiedzę uda nam się jakoś wykorzystać. Jak nie dzisiaj, to może kiedy już będziemy dorośli…
Napiszemy Ci jeszcze, Pamiętniczku, że po zabawach na basenie byliśmy tak głodni, że z wielką chęcią pobiegliśmy na obiad.  Potem wróciliśmy do domu.
Już nie możemy doczekać się kolejnego dnia na warsztatach!

 

10. lipca 2013
Drogi Pamiętniczku!

Pogoda zaczęła się psuć i to nie na żarty. Właściwie to bawimy się świetnie, ale przez to, że słońce odmawia nam posłuszeństwa nie możemy wychodzić na basen. Ale do czasu! Wakacje są przecież długie!
Środowe zajęcia zaczęliśmy od zabaw. Pani Ania i Pan Jarek nazywają je integracyjnymi, ale dla nas zabawa to zabawa. Zrobiliśmy sobie rozgrzewkę w Przystanie Twórczej i poszliśmy do parku. Oczywiście trochę czasu zajęła nam też zbiórka. Nie będziemy wymieniać kto, ale było kilka takich osób, które utrudniały ustawianie się w parach.
W parku bawiliśmy się w podchody, cały czas pamiętając o dinozaurach. Tworzyliśmy nawet podobizny dinozaurów z balonów, co okazało się świetną zabawą. W ogóle to środę można nazwać dniem „balonowym”, bo potem znów były zabawy z balonami, ale o tym później, Drogi Pamiętniczku…
Po zabawach w parku wróciliśmy do Przystani na drugie śniadanie. Trochę też odpoczęliśmy, dzięki czemu nabraliśmy sił na dalsze gry. Po godzinie jedenastej byliśmy gotowi stawić czoła następnym przygodom. Poszliśmy na plac zabaw a tam graliśmy między innymi w „dwa ognie”. Jeśli nie znasz zasad - Drogi Pamiętniczku – daj znać. Ktoś Ci na pewno wytłumaczy.
Później był obiad a po nim znów zabawy z balonami. Nie spodziewaliśmy się, że balony dają tyle radości i, że jest tyle możliwości zabaw nimi. Każdy powinien tego spróbować!
O piętnastej zakończyliśmy środowe warsztaty i już nie możemy się doczekać czwartku. Ciekawi jesteśmy co będziemy robić.

 

11. lipca 2013
Drogi Pamiętniczku!

Niby są wakacje, ale trochę się uczyliśmy. Czwartek zaczęliśmy od przypominania sobie wiadomości i nazw dinozaurów. Potem uczyliśmy się wiersza na przedstawienie dla rodziców. Jeszcze Ci nie mówiliśmy, Drogi Pamiętniczku, ale po warsztatach nasi rodzice będą mogli obejrzeć przedstawienie z naszym udziałem. Pewnie zastanawiasz się czy nie mamy tremy… Hmm… Mamy  i to ogromną! Ale nie jest źle. Mamy jeszcze trochę czasu na próby. Do tego nasza wiedza o dinozaurach jest coraz większa. Ha! To dopiero wakacje! Bawimy się i uczymy. Dziwaczne połączenie.
Po drugim śniadaniu odbyły się zajęcia plastyczne, na których przygotowywaliśmy stroje na przedstawienie. Wszystkie  wyszły wspaniale! Na sto procent zachwycimy rodziców nie tylko grą aktorską, ale i przebraniami.
Po obiedzie poszliśmy na spacer. Potrzebowaliśmy odpoczynku. Przecież wszyscy aktorzy potrzebują urlopu, zastanowienia się nad rolą, przećwiczenie kwestii w głowie. Wszystkim wiadomo, że takie rzeczy najlepiej robi się na świeżym powietrzu. A jeśli jest to park w Cieplicach to pewne jest, że wszystko wyjdzie dobrze.
No dobra. Przyznajemy się, Drogi Pamiętniczku, mamy małą tremę… Dziś chyba żadne z nas nie zaśnie! O rety!

 

12. lipca 2013
Drogi Pamiętniczku!


Dziś, w piątek, odbyło się przedstawienie powarsztatowe dla rodziców. Od rana bardzo się na to cieszyliśmy i trochę to przeżywaliśmy. Co będzie jeśli zapomnimy co robić, gdzie się ustawić albo co mówić? Takie pytania sobie zadawaliśmy. Ale Pani Ania i Pan Jarek przez cały dzień nas wspierali.
Żeby oczyścić umysł i pozbyć się wszędobylskiego stresu, który nas ogarnął, zaczęliśmy dzień od porannej gimnastyki i zajęć sportowych. Po nich czuliśmy się znacznie lepiej. Jeszcze lepiej poczuliśmy się po drugim śniadaniu. Co jak co, ale jedzenie zawsze dodaje nam energii.
Po godzinie dziesiątej zaczęliśmy próbę generalną i ostatnie przygotowania. Okazało się, że jesteśmy dobrze przygotowani. Byliśmy jeszcze trochę zestresowani, ale pewności siebie dodała nam trochę świadomość, że wiemy co robić.
Drogi Pamiętniczku, mówimy Ci, bycie gwiazdą nie jest łatwe! Przedstawienie powarsztatowe zaczęło się o czternastej trzydzieści. Oo rany! Ale się podobało! Rodzice byli zadowoleni. Klaskali i byli z nas dumni. My też byliśmy. Teraz nikt nam nie powie, że zabawa nie może uczyć. Może teraz rodzice i nauczyciele w szkole pozwolą nam się więcej bawić?

Zobaczymy!